Nie uważam, żeby obchodzenie tego święta było czymś złym. Nie cierpię mówienia, że "miłość powinno się okazywać codziennie, nie tylko 14 lutego". Czy to się wyklucza? Czy to, że obchodzi się Walentynki znaczy, że przez pozostałą część roku nie spędzamy miło czasu z drugą osobą, nie okazujemy jej uczuć i nie sprawiamy przyjemności drobiazgami? Oczywiście, że nie!
Jest to po prostu dodatkowy dzień, który w jakiś sposób łączy ze sobą pary, które mogą spędzić czas w otoczeni serduszek, kwiatów i czerwonego koloru. Dla singli może być to okazja do okazania sympatii komuś, kto od dawna nam się podoba (sama znam kilka par, które bliższą znajomość rozpoczęły właśnie w Walentynki). Ja nawet gdybym chciała, to nawet na siłę nie mogę się doszukać powodu, dla któego ten dzień miałby nieść ze sobą coś negatywnego.
W tym roku nie obchodziliśmy z moim chłopakiem Walentynek, ponieważ nie mogliśmy się spotkać akurat tego dnia. Także w tym roku nie było żadnych upominków, czy wyjścia z tej okazji. Jednak gdybyśmy mogli, zapewne jakoś uczcilibyśmy ten dzień, choć są dla nas ważniejsze dni w roku, np. nasza rocznica.
Myślę, że osoby, które negatywnie podchodzą do Walentynek, powinny przestać je postrzegać jako "najważniejszy dzień okazywania miłości", bo dla wielu par jest on jednie kolejnym, w którym można to uczucie okazać w bardziej wyjątkowy sposób.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz :)